Kierowniku, dej mie 2 złote.

Wiele jest zjawisk na świecie, które istnieją tylko po to, żeby uprzykrzać nam życie. Nikt nie pamięta, od kiedy istnieją. One po prostu są. Staramy się ich unikać, ale same nas szukają.
 
Jest jedna sytuacja, która przydarza się niemal każdemu bez wyjątku. To chwila, gdy nie masz przy sobie pieniędzy i dopada do ciebie żul, który chce Ci popilnować samochodu. Oczywiście nie ma zamiaru robić tego za darmo, bo to nie jest dobry ziomek żul, ale jak nie zapłacisz mu za pilnowanie, to jeszcze w zemście auto porysuje.
Dobre wyjście z sytuacji znalazł komik Lotek.
Gdy żul pyta- „popilnować Ci samochodu”, ty odpowiadasz: Jak chcesz.
W tym momencie następuje niesamowita reakcja. Żul głupieje, bo dostaje od Ciebie wolną wolę i sam musi zdecydować co zrobić. Ty w międzyczasie, korzystając z jego nieuwagi, cicho oddalasz się od samochodu. Noga przy nodze idziesz, aż zniknie z twojego pola widzenia. Genialne w swojej prostocie.
 
Takich żuli możemy podzielić na dwie kategorie. Przedsiębiorczych i roszczeniowych.
 

Kim jest przedsiębiorczy żul?

 
Pewnego dnia czekałem w samochodzie pod dużym supermarketem, wokół panował spory ruch.
Na parkingu poza mną znajdowało się wiele innych aut, a między nimi poruszał się On.
Słońce mocno świeciło, więc miałem nadzieję, że nie widzi mnie w samochodzie. Niestety w jednej chwili zaprzepaściłem wszystko. Coś mnie podkusiło, żeby spojrzeć (pamiętacie Sodomę i Gomorę? No właśnie).
Był na środku parkingu, między samochodami i patrzył w moją stronę. Wtedy nasze oczy się spotkały. Żul jak na komendę ruszył w moim kierunku, a muszę wspomnieć, że poruszał się na wózku. Jechał tak szybko, że nie wiedziałem co robić. Pot zaczął spływać mi po czole. Wiedziałem, że to koniec. Spotkałem go już wcześniej i jedno było pewne, łatwo nie będzie.
 
Tym razem zobaczyłem jednak, że żul miał jakieś wątpliwości. Nie był przygotowany na to, że ktoś nie będzie miał zamiaru wysiąść z samochodu. No bo jak wtedy go popilnować?
Po chwili jednak zbliżył się do okna i mówi: „Kierowniku! Masz papierosa???”
Ja na to, że nie i się odwracam. Dla mnie rozmowa jest skończona, po co drążyć temat?
W takich chwilach trzeba liczyć na łut szczęścia. Na jeden krótki moment, w którym ktoś będzie wychodził ze sklepu. Żeby ratować siebie, można nawet pomóc żulowi i wskazać przyszłą, potencjalną ofiarę palcem.
 
Wspominałem, że ten łatwo się nie poddaje?
Żul chwile się zastanawiał. Mlasnął kilka razy i nagle wyciągnął w moją stronę kciuk i krzyknął: „Szefie! Jedna fajka! Dam ci złotówkę za jednego szluga!”
Papierosów nie palę, więc nie miałem nic na handel i żul zdawał się w końcu to zrozumieć. Odjechał szukać kolejnych „kierowników”. Więcej się nie widzieliśmy.
 
Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że przyjdzie mi spotkać 2 typ żula.


Żula roszczeniowego.


Było piękne, słoneczne popołudnie. Razem z kolegą wybraliśmy się pochodzić po mieście.
Gdy schowaliśmy się pod zadaszeniem w klatce, żeby na chwile skryć się od słońca, przypałętał się pewien człowiek. Był widocznie wstawiony, lekko się zataczał. Włosy miał zmierzwione a koszulę pogniecioną i wyciągniętą ze spodni.
Stanął obok nas i zaczął się przyglądać. My jemu również i tak staliśmy we trzech przez dłuższą chwilę, jak te ostatnie głupki, bo ani on, ani my, nie wiedzieliśmy co tu się odjaniepawla.
Po chwili jednak żul zmitygował się, przypomniał sobie o manierach i się przedstawił. Nie chcieliśmy być gorsi, więc zrobiliśmy to samo.
Na potrzebę tej historii przyjmijmy, że miał na imię Mietek.
Gdy poznajesz się z żulem to nie to samo co z inną przypadkową osobą na ulicy. W chwili podania swojego imienia on już jest twoim przyjacielem. Czy tego chcesz, czy nie. To nie zależy od Ciebie.
 
Mietek doskonale znał techniki manipulacji, uczył się tego, odkąd został żulem. Ta trudna do pojęcia umiejętność przez lata pozwalała mu przetrwać na nieprzyjaznych ulicach miasta.
Nie wiedzieliśmy jednak, że znał je aż tak dobrze, ponieważ ze zwykłej niezobowiązującej rozmowy, Mietek przeszedł do ataku„Panowie, dajcie 2 złote”
 
Wierzcie mi, dla świętego spokoju dałbym, ale głos zabrał najpierw mój kolega, oznajmiając żulowi, że nie dostanie pieniędzy, bo najprawdopodobniej wyda je na alkohol.
Oczywiście niewiele by to zmieniło w jego sytuacji, bo był już wstawiony, ale kolega zaproponował, że w zamian możemy kupić mu coś do jedzenia.
Mietek był wyraźnie zniesmaczony, co dosadnie nam oznajmił. Jego przyjaciele nie wierzyli, że on porządny człowiek, NIE KUPI ALKOHOLU! On taki nie jest!
Po długim monologu, widząc nasze niewzruszenie, zgodził się podejść z nami do pobliskiego sklepiku.
Widok nas z pływającym na boki żulem, idących przez miasto musiał być bardzo zabawny, ale nie mieliśmy już wyjścia. Słowo dane Mietkowi było świętością. Przynajmniej dla niego.
 
Gdy dotarliśmy pod sklep, Mietek nie zgodził się na nas poczekać, toteż weszliśmy razem, cała wesoła ekipa.
Właśnie wtedy w żulu obudził się tryb roszczeniowy.
Oczy zaczęły mu lśnić jak 2 złote monety. Zorientował się, że teraz to sobie może poszaleć. Przecież wszystko było na nasz koszt, a przyjaciele nie będą mu żałować.
Na pierwszy ogień poszły śledzie. Mietek bardzo uporczywie nalegał, żeby kupić mu śledzie. Problem był jednak taki, że nie były one pakowane w plastikowe pudełka, tylko leżały w lodówce za ladą.
Pani sklepikarka ruszyła nam na pomoc, zaczęliśmy przekonywać Mietka, że jak będzie jeść śledzie zapakowane w foliowy worek, to się cały ugnoi. Przekonywaliśmy go, żeby wybrał coś, co łatwiej da się zjeść, gdy będzie „spacerował” po mieście. Negocjacje trwały jeszcze krótką chwilę. Mietek zmieniał zdanie kilkakrotnie.
Ostatecznie stanęło na butelce napoju, sporej ilości kiełbasy i kilku bułkach.
Ekspedientka zaczęła wszystko ładnie pakować i w tym momencie Mietek postanowił skorzystać na naszej nieuwadze. Cichaczem ściągał cukierki z lady i wkładał do swojej kieszeni.
 
Gdy usłyszał nasz krzyk, aż podskoczył. Nagle z miłego ziomka żula, zmienił się w nienawistną bestię. Wyciągnął wszystkie ukradzione cukierki i patrząc na nas wściekłym wzrokiem, powoli z powrotem je odłożył.
 
Czym prędzej postanowiliśmy zakończyć naszą jednodniową znajomość. Wyprowadziliśmy Mietka przed sklep, daliśmy mu jego rzeczy i kazaliśmy iść.
 
Jego twarz zdradzała wściekłość przemieszaną z niedowierzaniem. Jego kumple go wsypali. Tyle historii im opowiedział, zaufam im, a oni go zdradzili. Takich rzeczy się nie wybacza. Przez chwilę myśleliśmy, że weźmie tę kiełbasę i zacznie nią w nas rzucać. Jednak odwrócił się i odszedł. Tym razem jego krok był pewny. 
 
Morał tej historii jest krótki i niektórym znany. Nie idź z żulem do sklepu, daj mu na browary.
_______________
Jeżeli podobał Ci się mój wpis, to zostaw lajka na Facebooku.
  • Mój eksu dał się wtarabanić w nowy rodzaj relacji z panem żulem, bo obiecał jednemu nocleg u nas (mieliśmy cały jeden pokój i kuchnię…) i kazał mi po nich przyjechać na miasto. Sprawę ogarnęłam tak, że skontaktowałam się z babą pana żulo-ćpuna, żulowi kupiliśmy żarcie i kazałam mu spadać, a potem przez caaaałą drogę do domu tak głośno wrzeszczałam na mojego chłopa w samochodzie, że chciał do domu jakiegoś przypadkowego żulo-ćpuna sprowadzać, że aż następnego dnia straciłam głos i miałam mega chrypę. Eksu nauczył się nie ufać żulom, ja nauczyłam się, że trzeba krzyczeć przy zamkniętych oknach w samochodzie, bo ludzie się dziwnie gapią, a pan żul pewnie nauczył się, że miniaturowe baby to największe suczydła 😀

    • nieprzyzwoitka

      o ja pierdziele… ciekawe, czemu stał się Twoim eks 😛

      • Miał problemy z 6 przykazaniem, ale na szczęście nie z panami żulami, bo byłoby mi gorzej 😀

        • nieprzyzwoitka

          wiesz, że to się jedno z drugim może łączyć ?:D

  • Mnie często rozwala ta żulerska nomenklatura. Kierowniku – jak najbardziej znane i spotykane. Ale osobiście preferuję kowboju i szeryfie 😀

    • Zaczyna się od Szefa, Kierownika a kończy na Prezesie 😛
      Ale o kowboju to jeszcze nie słyszałem, dobre 🙂

  • Żule to temat rzeka.
    – nr 1 wpadł w zachwyt, gdy dostał 2 zł na jabola, bo „kierowniku, inni z lepszych aut tyle nie dają”.
    – nr 2 zmaterializował się pod ośrodkiem zdrowia, pod którym czekałem na otwarcie rejestracji, prawie umierał, zawiozłem na pogotowie, już po drodze nagabywał o kasę, a po powrocie dowiedziałem się od współkolejkujących, że on tak od dawna, zazwyczaj na pogotowiu przechodzi cudowne ozdrowienie.
    – nr 3 to była odwrotna historia, bo wpadłem na głupi pomysł, że „my ze służb mundurowych kasy nie dajemy”. Łomatko, facet się rozpłakał i musiał wyżalić, jak lokalny posterunek go represjonuje – skończyło się tym, że musiałem go pocieszać.
    – nr 4 poczuł się oszukany, gdy na pytanie pod sklepem „czy może odprowadzić wózek” odparłem, że i owszem, a w wózku nie było monety.
    I tak dalej, i tak dalej 🙂

  • Ja zawsze, kiedy ktoś mnie zaczepia i pyta, czy mam odsprzedać papierosa, mówię, że mam, a jakże. I wyliczam dokładnie, ile kosztuje jeden papieros z paczki, którą aktualnie palę. Nie dorzucam własnej marży, ale nie sprzedaję poniżej ceny rynkowej. Mało kto jest przygotowany na wydatek rzędu 0,75 zł za jednego papierosa. Ba! Mało kto jest przygotowany na to, że ja faktycznie chcę papierosa SPRZEDAĆ, zamiast po prostu DAĆ. A jak ten mało kto mówi: „paaani, ale ja nie mam tyle!” i ja wtedy pytam: „to za co pan chciał go kupić?”, to zazwyczaj kończymy rozmowę i pan żulian idzie sępić fajkę od kogoś innego.

    • nieprzyzwoitka

      genialny pomysł! Mogę wykorzystać?

      • Jasne! Czemu miałabyś nie wykorzystać? 🙂

        • nieprzyzwoitka

          jeeeejj! 😀

  • Irmina Garaj

    Miałam okazję spotkać oba typu żuli. Raz pod Biedrą podeszła do mnie kobitka,waliło od niej wódą na metry i rzuca tekst, że zbiera na bilet do szpitala, bo źle sie czuje i musi jechać. Zaproponowałam że ją zawiozę i chyba się teleportowała bo nagle zniknęła. Innym razem podszedł zul z pytaniem czy mam dwa złote. Źle trafił bo miałam zły dzień. Warknełam ze mam dwoje dzieci i mam komu dawać drobne a ten do mnie tekst ” weź się za robotę to ka wszystko będziesz miała”. Myślałam że go @$#&@$!!! Ostatnio żul poprosił o chleb z mojego wózka, oddałam mu.

  • Temat rzeka. Osobiście nie reaguje w taki czy inny sposób, odpukać nie spotkałam się jeszcze ze złośliwością, ale to pewnie kwestia czasu 🙂 Czasem dam jakieś drobne, jeśli akurat posiadam w kieszeni.

  • elka

    Trzeba być ostrożnym ale też nie stosować agresywnej reakcji.

  • No popacz… morał z tego taki, ze kalekie żule są bardziej pokojowe 🙂

    • Tak, ten jest całkiem spoko. Trochę upierdliwy ale nieszkodliwy 🙂

  • Jestem uczulona na żuli. Mam alergię na ich tupet. Potrafią stać z browarem w ręku i żebrać o kasę! Wrrr! Nigdy nie daję kasy, choć przyznaję, jak podczas przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia podszedł do mnie podpity chłopak z prośbą o kasę, to chyba obudziło się we mnie przedświąteczne miłosierdzie i poczęstowałam go funciakiem! :O do dzisiaj nie wierzę, że to zrobiłam 😀

  • Szczerze mówiąc tekst „Jak chcesz” zdaje się być bardzo skuteczny, więc przy najbliższej okazji na pewno go wypróbuję. Jeśli chodzi o drugi typ żula – staram się go unikać jak ognia!

  • U nas występuje jeszcze jeden typ – pracowity żul. Odwiezie wózek w zamian za kasę, która się w nim znajduje. Nie wiem dlaczego zawsze takie propozycje nie do odrzucenia mi się trafiają jak stoję tuż obok miejsca z wózkami i w wózku mam 5 zł. Chyba bacznie obserwują.

  • Nie daję kasy żulom. Jestem w tym bezwzględna. 🙂

  • Ewelina Szymczak

    Przy okazji tego wpisu, przypomniał mi się skecz Halamy. Pamiętaj, jak dasz żulowi na piwo, wesprzesz budżet 🙂 Nowe drogi, przedszkola …

  • Gosia Porębska

    Ja zawsze mam jedno wytłumaczenie „Panie sama nie pracuje, a to co mam w portfelu sama wyzebralam od męża” zawsze działa bo nie wiedzą co powiedzieć 😂😂😂

    • nieprzyzwoitka

      hahahahaha! dobre!

  • Nie lubię określenia żul – w końcu to człowiek, taki jak Ty i ja. Okazanie mu szacunku warte jest o wiele więcej, niż 2 złote. Tak czuję…

  • Z żulami roszczeniowymi na szczęście do czynienia nie miałam. Kasy nie daję i konsekwentnie się tego trzymam. Swoją drogą: pięknie napisana historyjka:)

  • Moja mama kiedyś została przegoniona przez żebraczkę spod LIDLa 🙂 Spotkała tam koleżankę i jak wyszła, to chciała chwilę pogadać. Ale musiała poczekać na koleżankę, więc czekała sobie przed drzwiami. Moja mama pożyczyła drobniaka na wózek tej koleżance, więc jak ta skończyła zakupy, to oddała. Wtedy podeszła pani cygańskiego pochodzenia i spytała „czy pani też prosi” i poprosiła, żeby poszła, bo to jej miejsce 🙂

  • Jeju, ale opowieści.
    Ja czuję straszny wstręt do żuli, odrzuca mnie ich styl bycia i życia…
    Nie ukrywam, że opowieść o wolnej woli jest ekstra. Muszę to sprawdzić w praktyce 🙂

  • Gosia

    Oj spotykam częston tego typu osoby, czasem daję coś do jedzenia i tyle.

  • Martyna Cieślińska

    Normalnie miałam podobna sytuacje wczoraj :] Z tym, że żul tytułował mnie księżniczką i chciał pilnować mej karocy . Pomysłowy :]

  • nieprzyzwoitka

    Kiedyś był taki serial rysunkowy w internecie, nosił tytuł „Pitu pitu” i w jednym z odcinków była właśnie klasyfikacja żuli. Bardzo spodobało mi się okreslenie „żula ozdobnego ” i do tej pory go używam. O co chodzi? Żul po prostu stoi i wygląda. I już. Nie jest natrętny, nie prosi, nie naciąga. Po prostu jest. Co do radzenia sobie z natrętnymi zachowaniami, to wypracowałam pewną metodę. Po prostu pytam człowieka ile wyciąga dziennie. I zazwyczaj, jeśli nie miga się od odpowiedzi, mówię, że moja dniówka w pracy na etatcie jest o wiele mniejsza i to ja „potrzebuję 2 zł kierowniku”. Kiedyś dostałam te dwa złote polskie od żula na Plantach 🙂

  • Justyna

    Jestem dania że moge kupić chleb czy bułke, al kasy nigdy nie dam

  • A mnie tacy zawsze przerażają, zazwyczaj udaję, że się bardzo gdzieś spieszę, jak tylko słyszę z ust takiego „Przepraszam, czy ma Pani…”. No i u mnie drobne to zjawisko, więc nawet przy dobrych chęciach surowca zazwyczaj brak, więc jak już zdążę odpowiedzieć, że nie mam, to wychodzi, że to prawda:)

  • Ama Ndra

    ooo to jest najgrsze.. Nigdy nie wiem co mam powiedzieć. 🙂

  • Nie- morał jest taki, że w ogóle nie dawaj im hajsu bo nakręcasz machine :P.
    ps.Człowieku co Ty wiesz o świecie, jest jeszcze całą inna masa żuli/zebraków/cfaniaków- zatrudnij się w kanjpie/kawiarni to będziesz wiedział nieco więcej o świecie ;).

    • Czy pani Blogierka czytała ze zrozumieniem? Ja nie dałem żulianowi kasy 😛

      • lol, oczywiście, mi chodzi o to, że typów jest więcej niż 2 😛

  • W Toruniu żul staje obok Ciebie i śpiewa, dopóki nie dostanie pieniędzy 😀

  • Pingback: Czerwcowe linki godne polecenia share week czyli to co polecam()

  • Należe do osób empatycznych, ale nigdy nie daje. Z reguły nawiązuje romzowę i jakoś się wymigam.

  • Nie znoszę wyludzania od nikogo niczego. Gdy tacy panowie proponuja pilnowanie auta, a ja odmawiam, proszę o możliwość zrobienia zdjecia 😉

  • GinsengStrip 2002

    Od siebie powiem tyle – radzę unikać żuli za wszelką cenę. Zaraziłem się od takiego gruźlicą rok temu bo miałem miękkie serce i podniosłem kaszlącego śmiecia. To oni głównie roznoszą tą już niemal zapomnianą chorobę.

Zapisz się na Newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl